-Simba jesteś ? - szepnęłam, obce lwy były za drzewami, szukały mnie. Czekałam aż duch wreszcie się pojawi.
-Simba....hej gdzie jesteś ? - szepnęłam ponownie, poszłam w przeciwną stronę niż Lwia Ziemia, musiałam sama jakoś wyminąć te lwy, kiedy przechodziłam nad stawem w środku dżungli zobaczyłam że nie ma mojego wisiorka na szyi. O nie...dlatego nie widzę Simby, gdzie on może być ? Obce lwy go nie miały, zgubić go raczej też nie mogłam, przed zaśnięciem miałam go na szyi. Coś błysnęło w koronach drzew.
-Hej to moje ! - krzyknęłam do małpy, która bawiła się cennym naszyjnikiem. Spojrzała na mnie i zaczęła uciekać.
-Proszę oddaj to ! - obiełam drzewo łapami i wyciągnęłam zaostrzone pazury, miałam zamiar się tam wdrapać. Ześlizgiwałam się z drzewa, ale musiałam się tam dostać, to nie było mądre ze strony lwa, który normalnie nie wspinałby się na drzewa. Małpa przeskoczyła już na drugie z drzew.
-Stój ! - biegłam nad nią, ranna łapa wciąż mnie bolała. Dobiegłam do przepaści, małpa zaczęła się ze mnie nabijać, skakała na gałęzi, wyciągnęła swoją dłoń nad przepaść trzymała w niej kryształ.
-O nie, nawet nie próbuj go tam puścić. - krzyknęłam. Małpa uśmiechnęła się pokazując mi zęby, pohuśtała się na gałązce i puściła naszyjnik, zaczął spadać w przepaść odruchowo skoczyłam i go złapałam, poleciałam jednak w dół.
-Tego to ja chyba nie przeżyje. - szepnęłam przerażona zamykając oczy, czułam powietrze przewiewające mi sierść, spadłam prosto do wody, która zabrała mnie na brzeg, po upadku byłam nieprzytomna, pamiętam tylko że z całych sił trzymałam w łapach kryształ.
Na lwiej ziemi...
Vitani przez kilka następnych dni oddalała się od stada, chciała jakoś zapomnieć o zdradzie swego męża. Poczuła coś dziwnego, musiała się położyć. Już wiedziała co ją czeka. Jedynym światkiem był Zazu, podleciał do siostry króla zobaczyć czy wszystko w porządku.
-Zawołaj Rafikiego !
-To znaczy że....
-Tak, rodzę ! - krzyknęła Vitani, próbowała powstrzymać się od krzyku, była daleko od Lwiej Skały i bała się że coś się może tutaj stać lwiątką. Słyszała Rafikiego, na szczęście przybył na czas i szybko odebrał poród. Dopiero po przyjściu maluchów na świat Vitani zauważyła Jestera jak dreptał zaskoczony w jej stronę. Rafiki położył malce między łapami świżo upieczonej matki, były takie malutkie, już Jester w porównaniu do nich był duży.
-Jakie one śliczne, wreszczie będę się miał z kim bawić ! - podskoczył wesoło syn Kovu.
-Spokojnie, one są jeszcze malutkie. - Vitani polizała swoje skarby po łepkach, nie chciała już myśleć o Roho, ukrywała smutek przed swoimi maleństwami, w końcu cieszyła się że już przyszły na świat.
-Jak je nazwiesz ? No, jak ? - spytał zniecierpliwy Jester.
-Jeszcze nie wiem, gdzie jest twój tata ? Pozwolił ci pójść aż tutaj ?
-No......
-Tak jak myślałam, kolejne rozbrykanę lwiątko. - Vitani pogłaskała łapą małego, i przytuliła swoje dzieci, było ich pięć, cztery samiczki i jeden samczyk. Tylko on miał czarne futro zapewne po swoim dziadku od strony ojca. Dwie lwiczki były kremowe, jedna była jasno szara, czwarta miała idętyczny kolor jak Vitani.
-Ciebie nazwę Muhuri. - powiedziała Vitani do szarej.
-A ty będziesz Yangu. - wskazała na syna.
-Mogę teraz ja ? Mogę ? - Jester aż podskakiwał. Vitani pokiwała głową uśmiechając się do małego.
-To może...Risasi. - powiedział Jester patrząc na jedną z kremowych samiczek.
-A drugą nazwiemy Sawa. - dodała Vitani, nazwała tak lwiątko podobne do niej: -Twoja kolej Jester.
-No dobrze, to ostatnią nazwę.....
-Kwanza ? - spytał Kovu, zaskoczeni odwrócili się.
-Tato co tu robisz ? - spytał Jester.
-Zazu mi powiedział że twoja ciocia rodzi zanim jeszcze poleciał po Rafikiego. - wyjaśnił Kovu.
U Baridi...
Zaczęłam się budzić, byłam w zupełnie obcym miejscu, chciałam wstać, ale poczułam ból i zrezygnowałam z tego.-No nareszcie się obudziłaś. - uśmiechnął się do mnie jakiś młody czarnogrzywy lew, miał ciemnozłotą sierść i zielone oczy, był ode mnie nieco młodszy, wpatrywałam się w niego, chyba się zakochałam.
-Jestem Faragha, długo spałaś.
-Czyli ile ?
-Kilka dni.
-Zaraz.... - złapałam się łapą za szyję: -Gdzie mój naszyjnik ?! Gdzie on jest ? - rozejrzałam się panicznie.
-Mówisz o tym. - Faragha podał mi magiczną rzecz.
-Tak ! - wzięłam gwałtownie od niego naszyjnik i powiesiłam z powrotem na szyję.
-Dużo dla ciebie znaczy, prawie się zabiłaś, myślę że ktoś ci pomógł że wpadłaś akurat do wody.
-Ciekawe kto ?
-Pewnie weźmiesz mnie za wariata, ale czasami myślę że oni tu są, ci wszyscy którzy już odeszli.
-Czyli że duchy ? - spytałam.
-Tak...
-Znam jednego ducha, ale więcej ci nie powiem, bo nie wiem czy mogę ci ufać. Jestem Baridi.
-Miło mi.
-Muszę ruszać w dalszą podróż. - usiłowałam się podnieść.
-Nie dasz rady, ja mogę cię tam zanieść, jestem silny i odważny, więc to dla mnie pestka, to gdzie idziemy ?
-Na Lwią Ziemie.
Faragha spojrzał na mnie przerażony, przecież nie powiedziałam nic takiego.
-Tam nie pójdę, nie mogę. - odszedł ode mnie na kilka metrów i siad przygnębiony patrząc w dół.
-Ale dlaczego ? - spytałam. Faragha położył się i już nic nie powiedział.
-Musisz go przekonać żeby cię zabrał, albo chociaż pomógł ci iść. - pojawił się Simba.
-Chyba będziemy musieli zaczekać aż poczuje się lepiej.
-Nie mogę czekać, z Nalą jest coraz gorzej, ona musi żyć.
____________________________________________________________________
Dziękuje za każdy komentarz, one na prawdę zachęcają do dalszego pisania :) Myślę że usunę zakładkę bohaterowie, bo nie za bardzo chce mi się ją prowadzić, jak sądzicie usunąć tą zakładkę ? A może dodać jakąś nową ?
Rozdział cudowny! Świetnie opisane wszystko! Z przyjemnością się czytało ;3
OdpowiedzUsuńCo do zakładek, bohaterowie...jak chcesz. A wartoby było dodać zakładkę Spamownik albo inaczej Spam tam inni pozostawialiby reklamy swoich blogów żeby nie zaśmiecać ci pod postami.
Chodzi o takiego typu reklamy ''zapraszam na mój blog''. Z resztą rozumiesz. Póki nie ma tej strony, to dodam tu spam ; drugi post na blogu o kopie i zapraszam ksiezniczkasarah.blogspot.com ;)
Zakładka "Spam" dodana. Dzięki za pomysł ;)
UsuńDobrze, że Vitani urodziła zdrowe lwiątko :) Mam tylko jedno małe pytanie - czy mogłabyś zmienić czcionkę na bardziej wyraźną? Ponieważ troszkę źle się czyta.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie i zapraszam do mnie na nowy rozdział :)
Przed chwilą zmieniłam czcionkę, ta poprzednia mi trochę też przeszkadzała, mogłam od razu ją zmienić ;) Mam nadzieje że teraz lepiej będzie się czytało ;)
Usuń