wtorek, 20 sierpnia 2013

Nowy Król

Słońce zaczęło wschodzić, a sawanna ponownie budziła się do życia. Promienie słońca jak co dzień oświetlały Lwią Skałę, pojedyncze płomyki wpadły do środka budząc króla Simbe. Lew otworzył lekko ślepia, przeciągnął się i ziewnął potężnie. Wyszedł na zewnątrz i jak co rano poszedł napić się wody przy ulubionym jeziorku.
-Hej Simba, jak tam staruszku ? - do króla przysiedli starzy kuple Timon i Pumba, lew nie był już w kwiecie wieku, poklepał kompanów po plecach i uśmiechnął się.
-Zostanę dziadkiem. - uśmiech na jego pysku bardziej się rozpromienił.
-Hej Pumba wiesz co to znaczy ? - spytał Timon.
-Że Kiara urodzi lwiątka ?
-Nie, że będziemy go wychowywać.
-Od tego są rodzice Timon.
-No, ale my...
-Nie sądzę Timon, jesteście starsi niż ja, po co mieć na głowie jakieś lwiątko ? - przerwał Simba.
-Ja nadal jestem pełen sił. - pochwalił się Timon.
-Ja też. - przytaknął mu guziec.
-Panie ! Panie hieny, powróciły na lwią ziemie ! - przyleciał przerażony Zazu. Simba co sił pobiegł za nim. Był już blisko zagrożenia, sam jeden biegł w stronę wroga.
-Simba zawołam lwice ! - powiedział dzioborożec, król machnął łapą, przecież potrafił przegonić trzy hieny.
-Nie trzeba Zazu. - i tak Simba rzucił się na wrogów, hieny liczyły że to zrobi, uciekły mu z przed nosa. Simba zaczął je gonić, jako król ma obowiązek dbać o bezpieczeństwo i tym samym przeganiać wrogów. Zazu obserwował, po chwili i tak poleciał po lwice uznał że to może być pułapka, niestety miał rację. Simba zagonił wrogów daleko stąd, przekonany o swoim zwycięstwie odwrócił się, a przed nim pojawiło się całkiem sporę stado hien.
-O Simba jak miło. - hieny wpadły w śmiech, nie potrafiły się powstrzymać, rzuciły się na króla. Lwie stado pędziło na ratunek, po pokonaniu wrogów, okazało się że Simba nie żyję.
-Tato... Tato nie ! Tylko nie ty... - Kiara wpadła w rozpacz, zaraz przy niej i martwym Simbie zgromadziły się inne lwicę, w tym Nala, nie mogąca wydusić z siebie, ani jednego słowa, wszyscy pogrążyli się w żałobie, która nie mogła trwać zbyt długo, teraz ktoś inny musi zająć się królestwem.

Kilka miesięcy później, nie wiele żeby wyleczyć żal i smutek po stracie dawnego króla. Wszystko się zmieniło. Kovu, teraz on był królem i dumnym ojcem, ale pogrążonym w smutku. Dziś odbyła się ceremonia, zwierzęta powitały kolejnego dziedzica tronu, a mianowicie Jester. Był on synem Kiary i Kovu oraz jedynym lwiątkiem, które przeżyło z całego miotu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz