To miał być zwykły dzień, ale nie był zwyczajny. Dla samotnej lwicy życie nie jest łatwe, chuda, nie dożywiona, tysiąc nieudanych polowań, to nic, po tym co dziś się wydarzyło. Spotkałam lwa, niby taki zwyczajny, coś mi się jednak nie zgadzało, podeszłam, a on tylko spojrzał i zrobił smętną minę.
-Jesteś tu nowy ? - spytałam.
-Nie...
-Ale nigdy cię nie widziałam.
-No cóż byłem tu już kiedyś, spędziłem tutaj prawie całe moje dzieciństwo. Teraz tylko się błąkam i nie wiem co mam ze sobą zrobić, nie mogę wrócić, a bardzo bym chciał zobaczyć się z rodziną.
-Zrobiłeś coś złego ?
-Nie...
-Więc w czym problem ?
-Nie zrozumiesz.
-Niech będzie, nie przedstawiłeś się, ogółem to tłusty z ciebie lew, może nauczysz mnie polować ?
-Jestem Simba, chcesz zjeść coś co łatwo złapać, to zajrzyj pod pień.
-Dobra. - podniosłam spróchniałe drzewo, a tam...
-Robaki, mam to jeść ?!
-Mi nie zaszkodziły, więc śmiało spróbuj.
-No nie, ja nie zamierzam jeść czegoś takiego, może ty ?
-Nie dzięki, nie mogę jeść.
-Dokucza nie strawność.
-Nie po prostu nie żyję.
-Taaak, a ja latam. - zaczęłam się z niego śmiać, to była najgłupsza rzecz jaką powiedział. Simba dotknął mnie łapą, która przeszła przeze mnie na wylot, myślałam że za chwilę dostanę zawału.
-Widzisz, nie wiem dlaczego możesz ze mną rozmawiać, ale...
Nie wytrzymałam emocji i zemdlałam przed tym duchem...
Tymczasem na lwiej ziemi...
-Jester uważaj na siebie ! - powiedział zatroskany Kovu. Mały lewek jak zwykle był zajęty tylko zabawą i pakowaniem się w kłopoty. Szkoda że był jedynym lwiątkiem w okolicy, często dokuczała mu samotność. Wkrótce miało się to zmienić, Vitani oczekiwała narodzin potomstwa. Mały rozbrykany Jester sprawił że wszyscy zapomnieli o Simbie. Tylko Nala wciąż płakała i rozmyślała o u ukochanym. Rafiki bał się o nią, nic nie jadła, nie piła, nie wychodziła na zewnątrz od dłuższego czasu, coraz trudniej było ją do tego zmusić.
Wracamy...
-Może to przez ten kryształ który noszę ? - spytałam samą siebie, duch zniknął, a mimo wszystko chciałam go jeszcze zobaczyć, był jedynym lwem, jakiego widziałam od wielu miesięcy. Usiadłam dumając co teraz zrobić, pobawiłam się trochę naszyjnikiem z magicznego kryształu.
-Simba ! Hej Simba ! Gdzie jesteś ?! - wstałam, postanowiłam go odszukać, kryształ uniósł się lekko, poszłam tam gdzie wskazywał, odnalazłam Simbe, położyłam się przy nim.
-Jesteś, muszę coś sprawdzić, pozwolisz mi na to ? - spytałam.
-Ale na co ? - Simba zmierzył mnie wzrokiem.
-Nie ruszaj się stąd, nawet nie drgnij. - wstałam, zdjęłam naszyjnik, wiadać że miałam rację, już nie widziałam Simby.
-Teraz się odezwij. - powiedziałam i nic, założyłam znów kryształ na szyję, zobaczyłam Simbe.
-Co mówiłeś ? - spytałam.
-Pytałem się co robisz.
-Więc to działa, ten kryształ, to dzięki niemu cię widzę. - złapałam łapą magiczny kamień, Simba uśmiechnął się jakby zdał sobie z czegoś sprawę.
-Skąd go masz ?
-A znalazłam, już jako lwiątko go noszę.
-Nala go potrzebuje.
-Kto ?
-Moja ukochana, musi ze mną porozmawiać, potrzebuje mnie.
-Ale ty nie żyjesz, nikt cię nie potrzebuje.
-Baridi proszę, tylko ty możesz pomóc.
-A co z tego będę miała ? - podniosłam się na równe łapy.
-Pozwolę ci zamieszkać na Lwiej Ziemi.
-Na to musiałby zgodzić się król, a ja jestem jedną z wygnańców.
-Tak się składa że to ja jestem jednym z królów Lwiej Ziemi.
-Ale jesteś martwy, to bez sensu.
-Ja widzę w tym sens, na Lwiej Ziemi znajdziesz jedzenie, takie jakie sobie wymarzysz. Antylopy, zebry, bawoły....
-Przestań, jestem głodna ! - czułam jak mój brzuch zaczyna burczeć. Simba uśmiechnął się.
-To kiedy wyruszamy ?
-Teraz, za mną.
szkoda, że dopiero teraz tu zajrzałam. Świetny blog, bardzo ciekawie piszesz, czekam na kolejne posty.
OdpowiedzUsuńmam od maja drugi blog - ksiezniczkasarah.blogspot.com :)
Na pewno zajrzę, a i dzięki za pozytywny komentarz.
UsuńFajny blog^^ będę odwiedzała, jest super. Czekam z niecierpliwością na kolejną notkę i zapraszam do mnie na blogi
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Nowa notka już się pojawiła ;)
Usuń